21.05.2015

Powódź

Włączam radio, fale
długie,
napuszczona woda
po uszy.

Krótki rekonesans, płytki
pod sufitem podłoga odłogiem
unosi brwi
coraz głębsze
mrugnięcia.

Zanurzone fotografie, ucieczka
pod czerwień,
dziurki w nosie, krew
na umywalce.

Białą kredą korpus
zeszytu z datą, wczorajsze
śniegi, jutrem grad
pytań, spowolnienia, powódź.

Powierzchowna lustracja,
palec we włosach,
kontrola ostrości.

Poza tym
i fala, i wieczorna audycja, i żel
pod prysznic, ręcznik pod głowę,
wilgotna posadzka.

Kropla w ustach, uchylony sufit
który spłynie zwymiotowaną
drugą komunią.