A dziecko trzyma się smoczka,
jakby nic innego wokół.
Trzyma się więc smoczka,
podtrzymuje nadchodzące
ząbki tym smoczkiem.
A dziecko patrzy na matkę,
bo matka podtrzymywała
się smoczkiem, gdy jeszcze
nie była matką, gdy nawet
nie była jeszcze kobietą
na duchu.