27.05.2014

Powrót taty

Teraz wypadałoby splunąć. Długo to zajęło,
przepraszam, ale musiałem się jeszcze pokłócić.
Na skróty, na przestrzał polną drogą, pełną gębą,
już nie powiem: kufnia, labalbal, lowelek.

Następny proszę dobry powód, w który wpadnę
przypadkowym przechodniem, rozbiorę na czynniki pierwsze,
pieprzem nastroję głosowe struny.

Wyjdę przejść siebie po wodzie, zeszmacony
historią o zapachu zgniłej ryby.
Raz, dwa, trzy żonkile, tulipany,

gwoździki.